Ta wyprawa z pewnością pozostanie w naszej pamięci na długi czas.
Ostatnie dni października były dla klasy 5ft wyjątkowe gdyż to właśnie w tym czasie mogliśmy podziwiać uroki złotej polskiej jesieni w wyjątkowych okolicznościach, a mianowicie rozkoszując się urokami i klimatem Beskidu Żywieckiego.
Wszystko zaczęło się w poniedziałek, dnia 26.10.2026, kilku to wczesnym rankiem, gdy większość naszych kolegów ze szkoły jeszcze smacznie spała, wyruszyliśmy z Opola do miejscowości Węgierska Górka. Nie Tam mieliśmy okazję zobaczyć Fort Wędrowiec, gdzie w czasie II wojny światowej rozegrała się bitwa między wojskami polskimi i niemieckimi. Następnie wyruszyliśmy w góry zdobywając Krawców Wierch (1071). Tam właśnie po raz pierwszy w tym roku zobaczyliśmy śnieg, co sprawiło nam nieopisaną frajdę i sprawiło, że klimat w schronisku, w którym zatrzymaliśmy się na herbatę, stał się jeszcze bardziej przytulny. Na szczęście w górach pogoda szybko się zmienia i nie musieliśmy długo czekać, aby wyszło słońce. Ruszyliśmy zatem w powrotną wędrówkę podziwiając majestatyczne szczyty pokryte świeżym białym puchem przepięknie rozświetlone blaskiem promieni przebijających się przez ciemne chmury. Tego wieczoru szybko poszliśmy spać, gdyż kolejny dzień zapowiadał się niezwykle ciekawie…
Gdy tylko wstaliśmy, naszą uwagę za oknem przykuł szron oraz gęste mgły zalegające w dolinach. Wiedzieliśmy jednak, że to zapowiedź słonecznej pogody i bezchmurnego nieba, które wyłoniło się dla nas w drodze na górę Żar i towarzyszyło nam już do końca dnia-podczas trudnej wspinaczki na szczyt, w czasie długiego zejścia szlakiem do Międzybrodzia Żywieckiego, zwiedzania stolicy Beskidów wraz z imponującym renesansowym zamkiem Habsburgów aż po wizytę w Muzeum Browaru, które zrobiło na nas ogromne wrażenie i pozwoliło dowiedzieć się wiele o historii browarnictwa i procesie produkcji tego słynnego piwa. Dzień ten zakończyliśmy wspólnym ogniskiem przy góralskiej muzyce… A że nocowaliśmy w Milówce, skąd pochodzą bracia Golec, nie mogło zabraknąć i ich piosenek.
Naszą przygodę zakończyliśmy na szczycie góry Ochodzita, skąd mogliśmy podziwiać magiczną wręcz zapierającą dech w piersiach panoramę gór rozciągającą się aż po horyzont, cieszyć oczy kolorami jesieni i chłonąć ostatnie gorące promienie słońca. Po tej uczcie duchowej zadbaliśmy też o nasze ciała podczas wizyty w Parku Wodnym Olza, gdzie z przyjemnością zrelaksowaliśmy się w cieplutkich basenach pływając, korzystając z jacuzzi, masaży, zjeżdżalni lub odpoczywając w saunach. Po wodnych szaleństwach wstąpiliśmy jeszcze na obiad i deser do urokliwej Wisły, skąd ruszyliśmy w drogę powrotną do Opola.
I chociaż tak szybko minęły te trzy dni, jesteśmy bardzo szczęśliwi i usatysfakcjonowani gdyż wykorzystaliśmy je wspaniale.